
Telefon, który został przemycony z Korei Północnej, ujawnił niektóre działania Kim Dzong Una mające na celu cenzurowanie społeczeństwa.
+ Stało się viralem: Małe miasteczko w Arizonie staje się punktem obserwacji UFO w USA
Według śledztwa przeprowadzonego przez BBC, smartfon zawierał ostrzeżenia przed używaniem slangu południowokoreańskiego, a także automatycznie poprawiał nazwę sąsiedniego kraju na „państwo marionetkowe”.
Telefon wykonywał również zrzuty ekranu co pięć minut i zapisywał je w folderze, do którego użytkownik nie miał dostępu, ale który prawdopodobnie był dostępny dla północnokoreańskich władz.
Kiedy użytkownik próbował wpisać słowo “oppa“, które w języku koreańskim oznacza „starszy brat”, ale w slangu południowokoreańskim odnosi się do chłopaka, telefon automatycznie poprawiał to słowo na „towarzysz”.
Następnie pojawiała się wiadomość ostrzegająca użytkownika, że termin “oppa” może być używany tylko w odniesieniu do starszych braci, jak wykazało śledztwo BBC.
Te dziwne praktyki cenzury zostały ujawnione, gdy organizacja medialna Daily NK z siedzibą w Seulu potajemnie przemyciła telefon z Korei Północnej pod koniec ubiegłego roku.
Telefon pokazuje, jak autorytarny reżim Kim Dzong Una odnosi sukcesy w walce technologicznej, a eksperci ostrzegają, że Korea Północna zyskuje przewagę w wojnie informacyjnej.
„Smartfony są teraz integralną częścią tego, jak Korea Północna próbuje indoktrynować ludzi”, powiedział Martyn Williams, starszy badacz w Stimson Center i ekspert ds. technologii i informacji w Korei Północnej, w rozmowie z BBC.
„Powodem tej kontroli jest to, że duża część mitologii wokół rodziny Kimów jest zmyślona. Wiele z tego, co mówią ludziom, to kłamstwa”, dodał.
Używanie południowokoreańskich wyrażeń lub mówienie z południowokoreańskim akcentem zostało oficjalnie uznane za przestępstwo państwowe przez Kima w 2023 roku. Członkowie tzw. „oddziałów represji młodzieżowej” patrolują ulice i monitorują zachowanie młodych Koreańczyków z Północy.
Kang Gyuri, 24-letnia uciekinierka z Korei Północnej, powiedziała BBC, że była zatrzymywana i upominana za czesanie włosów i ubieranie się jak Koreanka z Południa. Ponadto oddziały zatrzymywały ją na ulicy i przeszukiwały jej telefon w poszukiwaniu zakazanych terminów.
„Czułam się tak duszona i nagle poczułam ogromną potrzebę ucieczki. Myślałam, że to normalne, że państwo nas tak ogranicza. Myślałam, że w innych krajach też tak jest. Ale potem zrozumiałam, że to dzieje się tylko w Korei Północnej”, powiedziała.
Zdjęcie i wideo: Creative Commons. Ten materiał został stworzony przy pomocy AI i zredagowany przez zespół redakcyjny.
