
Mężczyzna, którego iPhone został skradziony, pozwał Apple i domaga się odszkodowania w wysokości 5 milionów dolarów od big tech firmy.
Według Michael Matthews, powodem pozwu jest jego przekonanie, że mechanizmy bezpieczeństwa Apple są wadliwe i mogą być używane przeciwko samemu użytkownikowi – co, jak twierdzi, zdarzyło się w jego przypadku.
W artykule opublikowanym przez The Washington Post, Matthews powiedział, że jego iPhone został skradziony przez kieszonkowca w jednym z miast w Arizonie, USA.
W pozwie szczegółowo opisuje, jak stracił zdjęcia, muzykę, notatki związane z pracą oraz deklaracje podatkowe, które znajdowały się na jego telefonie.
Głównym zarzutem Matthewsa jest funkcja Apple o nazwie „Recovery Key” (Klucz odzyskiwania) – 28-cyfrowy kod, który ma chronić użytkowników, umożliwiając im zresetowanie hasła i odzyskanie dostępu do konta.
Jednak według niego, narzędzie to nie działało i jest używane przeciwko użytkownikom, których urządzenia zostały skradzione. W pozwie domaga się dostępu do swoich 2 TB danych oraz odszkodowania w wysokości 5 milionów dolarów.
„Chociaż Matthews może przedstawić substancjalne i niepodważalne dowody na to, że konta i dane w jego kontach Apple są jego własnością, Apple odmawia zresetowania Klucza odzyskiwania lub pozwolenia Matthewsowi na dostęp do jego kont i danych.”
„Działając w ten sposób, Apple perpetuuje i wspomaga działalność przestępczą,” stwierdza pozew. Apple nie komentuje toczących się spraw sądowych, ale w oświadczeniu uzyskanym przez The Washington Post firma wyraziła współczucie w związku z tą sprawą, zaznaczając, że traktuje „wszystkie ataki na naszych użytkowników bardzo poważnie.”
Zdjęcie i wideo: Unsplash. Ta treść została stworzona przy pomocy sztucznej inteligencji i sprawdzona przez zespół redakcyjny.
