
Decyzja handlowa dotyka odległego terytorium Australii i inspiruje satyryczny profil protestu z tysiącami obserwujących
Najnowsza runda ceł ogłoszona przez byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa wywołała niepokój na globalnych rynkach. Jednak jednym z najbardziej zaskakujących celów tej polityki protekcjonistycznej jest australijskie terytorium bez ludzkich mieszkańców, zamieszkane jedynie przez pingwiny i foki.
Mowa o Wyspie Heard i Wyspach McDonalda, jednym z najbardziej odległych miejsc na świecie, dostępnym jedynie po dwutygodniowej podróży morskiej z Perth na zachodnim wybrzeżu Australii. Mimo to administracja Trumpa nałożyła 10% cło na produkty pochodzące z tego obszaru.
Choć jedynymi „mieszkańcami” są dzikie zwierzęta, które nie eksportują żadnych dóbr, decyzja wywołała nieoczekiwane reakcje. W mediach społecznościowych pojawił się profil @PenguinsAgainstTrump, przedstawiający się jako kolektyw pingwinów protestujących przeciwko tej decyzji. Z ironicznym tonem profil zgromadził już ponad 72 tysiące obserwujących na Threads.
„Nie wiemy, dlaczego zostaliśmy opodatkowani. Kochamy ryby i nienawidzimy faszystów” – czytamy w opisie profilu. Posty utrzymane są w podobnym, sarkastycznym tonie, np.: „Co zrobicie, deportujecie nas? Radzimy sobie z ICE od wieków”.
Inicjatywa zwróciła uwagę także w Stanach Zjednoczonych. Gubernator Minnesoty i były kandydat na wiceprezydenta, Tim Walz, ironicznie zauważył, że Trump „wybrał wroga, którego uważa, że może pokonać: wyspę pingwinów”. Odpowiedź aktywistycznego profilu? „Dziękujemy za zauważenie trudności przeciętnego pingwina”.
Dead 💀 pic.twitter.com/HfMBbLTR0z
— David Leavitt 🎲🎮🧙♂️🌈 🔜 #PaxEast (@David_Leavitt) 4 kwietnia 2025
Źródło i obrazy: Indy 100 / X @David_Leavitt. Treść została stworzona przy pomocy AI i zweryfikowana przez zespół redakcyjny.
